Marecki wszedł na imprezę dawnego idola. Zobaczył neoliberała i katolika. Nie wytrzymał i puścił pawia. Ciekawe, jak wygląda mieszkanie Mareckiego po obejrzeniu wiadomości, gdzie neoliberałów i katolików nie brakuje? Polecam też jako ćwiczenie duchowe, wyobrażenie sobie spotkania Mareckiego i Klaty (katol!), do czego mogło dojść w REDakcji.
Jednak bardziej niż słaby żołądek martwi mnie słaba głowa Mareckiego. Przed napisaniem następnego zdania, żeby się uspokoić policzę do 10. 11,12,13 to książki o starzeniu się. O nieprzystawaniu, o spoglądaniu na świat z ukosa. Postawa bierna i tyle. Mistrz to i owo przegapił i to jest smutne.
Tego i owego nie rozumie i nie akceptuje. Ale, panie redaktorze, gdzie tu do licha konserwatyzm?
Świetlicki nie jest kulturowo lewicowy w rozumieniu Jaśnie Oświeconej Krytyki (którą szczerze lubię, dlatego się tu wypowiadam). Jest dinozaurem awangardy i tyle. Zresztą z próby czasu wyszedł na pewno lepiej niż D. Cohn-Bendit.
Najbardziej żenujące jest to, że KP zamiast zajmować się na poważnie problemami społecznymi i kulturą, koncentruje się na podsrywaniu.
Przeczytałem to, co napisałem i rzygnąłem, moja dziewczyna dostała miesiączki, a potem razem się zesraliśmy.


[ale_akcja w komentarzu pt. "Fizjologia" pod tekstem Piotra Mareckiego, krytykapolityczna.pl]