To jednak metodą sądowych procesów Adam Michnik usiłuje zamknąć usta swoim krytykom. Zdaje sobie sprawę, że w obecnym stanie rzeczy taka praktyka nie może się obrócić przeciw niemu. Wierzy, że tak będzie zawsze.
Znamienne, że zawsze liczyć może na stronników, którzy wiedzą, że w pierwszym rzędzie muszą go bronić. Jeśli mają do wyboru prawdę lub Michnika, zawsze wybiorą Michnika. Oto Wojciech Sadurski, liberał, który za wolność słowa dałby się posiekać, popiera zamykanie ust krytykom redaktora "Wyborczej". W konfrontacji między ideą a środowiskiem zawsze wybierze środowisko.


[Bronisław Wildstein, Dziennikarze przeciw wolności słowa, "Rzeczpospolita", 24 listopada 2008]