Polański. Blamaż warszawkowego mainstreamu, podszytego mizoginią, koterią, relatywizmem. Niedowierzanie, przecieranie oczu, sen o patologicznych rozmiarach. Słucham i nie wierzę. Zanussi, Olbrychski, Holland, Stalińska. I tylko ten jeden Krauze, ze spuszczoną głową, który szeptem mówi w TVN 24, że jego środowisko chyba się zagalopowało. Jaką odległością mierzyć język Leppera, gdy rechocze, że nie można zgwałcić prostytutki, od języka twórcy „Życia rodzinnego”, który z nieskrywaną lekkością i wzgardą rzuca epitet o trzynastoletniej prostytutce.


[za: ARTpapier]

1 Response to "CCXXXIX Mariusz Sieniewicz o sprawie Polańskiego"

  1. ola says:

    od razu widać skąd jest sieniewicz!