Jaka szkoda, że odszedł genialny artysta, który swoją muzyką budził szacunek i miłość tak wielu ludzi na całym świecie i jaki wielki żal, że nie było mu dane uzdrowić i ocalić samego siebie.


[Agnieszka Chylińska, Michael, "Machina" nr 8/2009, s. 78]
"Inny świat" był u nas książką do niedawna bardzo źle widzianą. Jeszcze kilka lat temu mógłbym napisać o niej coś w stylu, że przebywając w obozie koło Archangielska Herling miał pracę w pięknym lesie, na świeżym powietrzu, karmiony był według zasad dzisiejszej dietetyki, bez nadmiaru białka, że stykał się z wieloma niebanalnymi ludźmi i sytuacjami, że kwitła tam zdrowa, wyzwalająca inicjatywę rywalizacja, zwłaszcza w lojalności i patriotycznym informowaniu władz obozowych.


[Piotr Kuncewicz, Agonia i nadzieja, t. 4: Proza polska od 1956, Warszawa 1994, s. 358]
Ludzki patogen - powodujący grzybicę drożdżak Candida albicans może rozmnażać się poprzez krzyżowanie komórek tej samej płci - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature".
Do niedawna przyjmowano, że chorobotwórcze drożdże są aseksualne, później odkryto że mogą rozmnażać się płciowo przez krzyżowanie komórek różnej płci. W swojej najnowszej pracy Richard Bennett wraz z kolegami z Brown University wykazał, że w niektórych warunkach rozmnażanie płciowe może również zachodzić pomiędzy komórkami tej samej płci.
Naukowcy wykazali, że homoseksualny sposób rozmnażania zachodzi u drożdży kiedy w komórkach brakuje genu kodującego enzym rozkładający białka. Autorzy pracy podkreślają, że ich badania wskazują na zmienność sposobów rozmnażania drożdży jako sposób tych organizmów na przetrwanie i przystosowanie się do zmiennych warunków środowiska.


[za: onet.pl; komentarze - jak zwykle - błagają o litość]
- A czy wasze przedmioty są naprawdę magiczne?
-Oczywiście. Sam zobacz.
Kanclerz poprowadził Jonatana w głąb wypełnionej meblami ciężarówki. Mówił szeptem, żeby nie zbudzić Anginy.
- Widzisz to pudełko? Zawiera magiczny proszek. Dzięki niemu twoja bielizna stanie się najczystsza w świecie! A ta butla zawiera cudowny napój. Gdy chce ci się pić, natychmiast zaspokaja pragnienie dzięki magicznemu napisowi na etykiecie: "Coca-cola". Nie musisz pić, gdy nie jesteś spragniony.


[Roland Topor, Księżniczka Angina, przeł. Agnieszka Taborska, Wyd. Sonia Draga, Katowice 2009, s. 78]
Cóż z tego, że staram się żyć jak najszybciej, wciąż nie mogę was dogonić.


[słowa "rozbitka czasu, który padł ofiarą burzy względności" z: Roland Topor, Księżniczka Angina, przeł. Agnieszka Taborska, Wyd. Sonia Draga, Katowice 2009, s. 146-147]
- Stój!
Jonatan zatrzymał ciężarówkę.
- Co się stało?
- Patrz, jaki wspaniały zachód słońca. Nie lubisz zachodów słońca? Ja je ubóstwiam. Gdy na nie patrzę, mam wrażenie, że dostaję pocztę, tak są podobne do pocztówek.


[Roland Topor, Księżniczka Angina, przeł. Agnieszka Taborska, Wyd. Sonia Draga, Katowice 2009, s. 156]
- Kto to jest komunista?
- Ten, który przeczytał wszystkie dzieła Lenina i Marksa.
- A antykomunista?
- Ten, który dzieła te zrozumiał.


[za: "Dowcip surowo wzbroniony. Antologia polskiego dowcipu politycznego", Wyd. COMER, Toruń 1990, s. 35]
Elementem niewątpliwie wyróżniającym zespół na tle innych są teksty Olka Różanka - wokalisty. Teksty te są sztuką samą w sobie, a już z pewnością nie są banalne. Autor próbuje w nich poruszać sprawy ważne, stara się zrozumieć otaczający go świat i jego problemy. Teksty zmuszają do przemyśleń i prowokują, jest w nich dużo gry słów, zabawy w słowotwórstwo, próby kontrastowania znaczeń słów czego najlepszym przekładem jest sama nazwa zespołu.


[info o zespole Rykoszept; za: last.fm]


[Wokalistko-basistka zespołu Tres B.]
Jeden z czytelników pyta: „Mówisz, że papież jest dla ciebie autorytetem, jesteś religijną osobą, dlaczego więc spotykasz się z człowiekiem, który bezcześci Biblię i przekazuje antychrześcijańskie treści”?

Ponieważ jestem zafascynowana człowiekiem i nie poruszamy z Adamem tematów religii. Nigdy zresztą nie poruszaliśmy. Każde z nas ma zupełnie inny pogląd na to wszystko, natomiast rzeczywiście mamy jakieś wspólne zdanie. Ja osobiście do końca Kościoła nie popieram, jeżeli chodzi o poczynania niektórych księży, choć zdarzają się księża z powołaniem jak nasz papież czy Popiełuszko, natomiast reszta no to wiadomo: akcja w bok.
Jeżeli chodzi o Biblię, to są tam super, zajebiste przykazania, jakieś historie, które budują w dzieciach system wartości, chęć bycia dobrym człowiekiem, natomiast ciężko mi wierzyć w coś, co nie ma przełożenia na rzeczywistość, bo gdzie w tej Biblii są dinozaury? Jest siedem dni stworzenia świata i nie ma dinozaurów. To mi się kłóci. Także staram się rozsądnie podchodzić do rzeczywistości, oczywiście wierzę w siłę wyższą, niekoniecznie nazwaną bogiem. Są różne religie, każdy człowiek stara się w coś wierzyć, ja też w coś wierzę. Staram się modlić, jestem wychowana w duchu religijnym, natomiast mam swój pogląd i nie jest to związane z tym, że spotkałam się z Adamem. To już było sprecyzowane od dawien dawna.


[Doda; "Dziennik"]
Jak ja powinnam się umieć godnie starzeć, to ona już powinna polerować lakierki do trumny.


[Doda o Elżbiecie Zapendowskiej, w rozmowie na dziennik.pl]
Czasami zdarzało mu się podczas tych jesiennych nocy, że zapach zimnego morza, który przenikał do wnętrza przez zamknięte okna, odgłos deszczu bębniącego po dachu składziku w ogrodzie z tyłu domu, szept wiatru w ciemnościach rozniecały w nim nagle cichą, silną radość, o którą sam się nie podejrzewał. I prawie się jej wstydził, uważając za niestosowne, że odczuwa radość z faktu, iż on żyje i że fakt ten jest sukcesem, natomiast śmierć Iwriji jest jej porażką. Dobrze wiedział, że ludzkie uczynki, wszystkie uczynki wszystkich ludzi, i te namiętne, i te ambitne, oszukańcze, wynikające z pokusy, chęci gromadzenia, wykręcania się, czyny występne i zdradliwe, rywalizujące i obłudne, wspaniałomyślne i obliczone na wrażenie, obudzenie zainteresowania, zapisanie się w pamięci rodziny lub towarzystwa, narodu albo ludzkości, uczynki najmniejsze i uczynki najwspanialsze, te przemyślane i te niekontrolowane i nikczemne, prawie wszystkie i prawie zawsze prowadzą do punktu, do którego w ogóle nie zamierzało się dojść. To powszechne i stałe zbaczanie z drogi, wypaczające różne uczynki ludzi, Joel zwykł był nazywać po cichu światową farsą lub czarnym humorem kosmosu. Ale wycofał się z tego: definicja wydała mu się górnolotna. Słowa, takie jak kosmos, życie, świat, były zbyt patetyczne, nie na jego miarę i śmieszne. Dlatego zadowolił się w myślach tym, co opowiadał mu Arik Kranc o swoim jednouchym komendancie pułku artylerzystów - nazywał się Jimmy Gal, na pewno o nim słyszałeś - który zwykł mawiać, że między dwoma punktami można przeprowadzić tylko jedną linię prostą i ta linia zawsze jest pełna kretynów.
Pamiętam posła Samoobrony, który wieczorem wmaszerował do hotelu sejmowego z pewną szczególnie ubraną blondynką. Nieufny strażnik spytał: "Panie pośle, a ta pani?". "A to kuzynka." To ją spytał: "Pani jest kuzynką pana posła?" Usłyszał: "Da, da, kanieszna."


[Tomasz Nałęcz; "Dziennik"]
Pierwszy raz byliśmy wczoraj świadkami koncertu na miarę XXI wieku pod względem technicznym. Mówię tutaj o okrągłej scenie, wielkim ekranie, który pozwalał na dokładne zobaczenie tego, co dzieje się na estradzie. Myślę, że zostaliśmy docenieni w jakiś sposób przez to, że wśród 14 krajów, w których koncertuje zespół, znalazła się właśnie Polska. Kolejny raz Bono i spółka pokazali, że są najważniejszym zespołem rockowym świata i nie widzę dla nich chwilowo żadnej konkurencji. Wkładają oni w swoje występy całe serce i to jest doceniane.

[Marek Sierocki, U2 to najważniejszy zespół na świecie, "Dziennik"]

Ludzi, którzy w Polsce są bohaterami seriali telewizyjnych czy programów rozrywkowych z tego powodu, że po prostu są - mają dobrą dykcję, umieją się uśmiechnąć, przeżywają jakieś prywatne perypetie, które potem sprzedają do kolorowych tygodników - można podzielić na dwie kategorie.

Pierwsza to celebryci pogodzeni ze swoim losem, świadomi pozycji masowych chałturników i niemający specjalnie kompleksów na tle takiego Radziwiłowicza czy Gajosa. Tacy bracia Mroczek, owszem, mają talent aktorski mniej więcej na poziomie zawartości kuwety mojego kota, ale nie próbują udowadniać w wywiadach, że są znakomitymi aktorami i żalić się, dlaczego taki Grzegorz Jarzyna nie zaprasza ich na przesłuchania. Chłopaki potulnie zgarnęli kaskę, potańczyli w "Tańcu z gwiazdami" i obecnie wolą pograć w pokera, niż udawać sumienie narodu. Drugi typ celebrytów to jednak ludzie kompletnie nie pogodzeni ze swoim losem. Cały czas próbują udowadniać, że są kimś więcej niż tylko elementem banku twarzy kolorowej prasy.

[Jakub Żulczyk, "Ania Mucha bardzo chce być kimś", "Dziennik"]


Ale jednak poprzykładałeś swojemu ulubieńcowi prezydentowi i jego bratu.

No rzeczywiście, strasznie ich nie lubię, ale nie sądzą, żebym im zrobił coś, czego wcześniej sobie sami nie zrobili. Ja tylko w jakiś sposób to potwierdziłem.
Ja się lituję nawet nad Fritzlem – facet, który więzi dziecko w pokoju z oknem, już jest lepszy od Fritzla, a co dopiero ktoś, kto tylko czasem coś takiego zrobi. Narysowałem kiedyś taki rysunek, jak ojciec każe córce iść do pokoju za uwagę w dzienniczku: „Za karę marsz do pokoju i nie wychodzisz do piątku”. A ona, taka naprawdę malutka z kokardką we włosach, idzie wkurzona i pod nosem cedzi: „Ty Fritzlu”.
Nasze więzienia wiadomo, jakie są. Bardzo mi się spodobało, jak w mediach było ogólne oburzenie, że Fritzl będzie miał celę z widokiem na Alpy. No bo powinni przecież w Austrii zrobić taką specjalną, wilgotną norę dla Fritzla! To samo jest ze zbrodniarzami z Bałkanów odsiadującymi wyroki w Norwegii – białe domki, fiordy, grille. Jak to wytrzymać? Polacy mają takie problemy, że w Austrii największy zbrodniarz po Hitlerze będzie miał widok na Alpy.

[Z Markiem Raczkowskim rozmawia Bogusław Deptuła; www.dwutygodnik.com]